Zakwasy… jak miło, że się w końcu pojawiły 😀

Brakowało mi ruchu – szkoda tylko, że tak trudno podnieść się z łóżka.

Dzień rozpocząłem od jajecznicy co ostatnio jest już standardem… Później odżywka białkowa z płatkami, a następnie ogórki kiszone… Nie miałem jakoś ochoty jeść nie wiadomo jak dużo. Możliwe, że to efekt wczorajszej pizzy, ale serio byłem pełen.

Po pracy pojechałem po odżywkę o smaku czekolady i bezkaloryczny dip czekoladowy (dupy nie urywa).

Na obiad naleśniki proteinowe z bananem z dipem, a na kolację dużo cukinii i pieczone udka bez skóry… W międzyczasie zjadłem 2 parówki sokoliki (no co nooo?!).

Co najważniejsze, nie odczuwam już tak bardzo głodu jak wcześniej 🙂

 

Teraz siedzę i tworzę przepis na niskokaloryczną pizzę –  z tego się nie wyrasta 😀