Dzień szósty i już nie jest tak fajnie ;/

W brzuchu warczy jak pies na widok listonosza, w dodatku nie mogłem podnieść się z wyra – przeziębiłem plecy 🙁

Musiałem zostać w domu i zanosi się na to, że jutro czeka mnie to samo – fuck!…

Niby kalorie się zgadzają i powinno być ok, ale niestety. Staram się głód zapić wodą, ale ile można?! Kawa też nie pomaga… Złe samopoczucie doskwiera coraz bardziej, ale się nie poddam.

Ewidentnie coś jest nie tak i trzeba skorygować dietę.

Dzisiaj skromnie, na śniadanie grahamka z szynką drobiową, pomidorem i jogurt.

Później sałatka z jajkiem, łososiem wędzonym itd…

dieta6-4

Następnie sałatka z grillowanymi krewetkami

dieta6-3

dieta6

Odżywka białkowa z jogurtem i morelami.

dieta6-2

No i niestety, ale nadal jestem głodny.

Kolejny posiłek o 19 i dobrze by było zjeść większą ilość czegokolwiek co ma mało kalorii, ale zapełni mi ten wyjący bebech…

 

Macie jakieś pomysły? Ratujcie 😀