Waga stoi w miejscu, samopoczucie średnie.

Szykowanie zbilansowanych posiłków zaczyna być uciążliwe. Czytanie składu wszystkiego, wyliczanie, ważenie… Chyba popadłem trochę w paranoje…

Dochodzę również do wniosku, że najsmaczniejsza w tej całej diecie jest odżywka białkowa… Nie mniej jednak nie poddaje się i nie ulegam pokusom chociaż jutro czeka mnie sprawdzian… Mam zamówienia na sushi więc trzeba będzie stawić czoła pysznym, wypchanym smakołykami rolkom… 🙁

Nie ma zmiłuj:D

Udało się rzucić palenie to i uda się zrzucić zbędne kilogramy 😛

Najważniejsze to wierzyć w siebie i powtarzać sobie, że się uda…

Niestety nadal mam dziurę w głowie i nie mam pomysłów na urozmaicenie posiłków. W dodatku pogoda motywuje mnie do jednego – do spania…

Przynajmniej jest Pepsi Max, która chociaż trochę poprawia mi nastrój XD

 

Dzień zacząłem od magicznej ilości 3/4 bułki graham z polędwicą z kurczaka i pomidorem, 2 śniadanie – sałatka wędzona z łososiem i porem (jakie to było słabe). Na obiad sałatka z jajkiem i ogórkiem kiszonym (sok z sałatki wylał mi się w plecaku- ku#wa). Posiłek –  napój proteinowy, na podwieczorek później flaki wołowe, które okazały się być zepsute więc nakarmiłem nimi kibel. Wieczorem kryzys i ogólne wqrwienie na wszystko, zjadłem jajecznicę…