Dziś krótko bo prawie siedzę na rzęsach…

Jutro świętujemy mały jubileusz, a dokładnie 100 dzień diety.

Cieszę się, że nadal trwam w swoim postanowieniu (no dobra, właśnie zjadłem pizzę).

Zrzuciłem sporo kg i w chwili obecnej testuję (w ramach rozsądku) nowe potrawy,  dzięki czemu odkryłem, że jedząc sushi, też można gubić wagę 🙂

 

Miłe to uczucie, kiedy efekty zauważalne są gołym okiem.

Jest mnie mniej o 16kg i jest mi z tym bardzo dobrze (gdybym tylko mógł się jeszcze wyspać).

nie, torba nie jest moja.

Pierwsza moja koszula od paru lat i muszę przyznać, że w takiej formie czuję się rewelacyjnie 🙂

Przed nami święta i mnóstwo tłustego żarcia. Śmierdzący karp, makiełki i kapucha grzmotodupna… ehhhh.

Nigdy nie przepadałem za wigilijnym żarciem i nie sądzę by tym razem miało się coś zmienić.

Trzeba będzie jakoś przetrwać.

P.s.

Umiem już naleśniki

 

 

 

…chyba 😀